#16. Małe, a duże rzeczy. Jak czerpać z nich radość?


Jedni wolą jak coś jest duże, postawne, widoczne z daleka (zrobione ‘na bogato’), a drudzy jak coś jest małe, nierzucające się w oczy i najlepiej jakby nikt o tym nie wiedział. Podobno „małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot”. Podobnie jest z rzeczami które wręczamy lub otrzymujemy. Mogą być one duże jak i małe, uszczęśliwiające lub przypominające o czymś smutnym. Jednak my nie jesteśmy szarymi ponurakami, którzy widzą tylko minusy w swoim życiu więc skupimy się na pozytywnych aspektach, które możemy czerpać dosłownie z wszystkiego.

                                                                                      


To dzięki drobnym lub dużym rzeczom mamy ochotę wykrzyknąć „U MADE MY DAY”. Dają nam Powera do działania przez całe 24 godziny. Moją taką rzeczą jest uśmiech. Dokładnie, taki zwykły. Idę ulicą i zawsze gdy spojrzę na przypadkową osobę, i w tym samym czasie ona na mnie, zawsze się szczerzę. Nie wiem czemu, ale po prostu jest to miłe i działa w dwie strony. Pamiętam gdy byłem w autobusie (wracałem do domu), zacząłem kichać. Nie miałem chusteczki i pani obok mi ją podarowała i zaczęła się śmiać, potem sama zaczęła kichać i się razem śmialiśmy. Niby nic, a jednak takie małe rzeczy mogą przywoływać najmilsze wspomnienia.
 Wyobrażacie sobie życie bez drobiazgów, czynności. Takich jak picie ulubionej herbaty lub czekoladowe obżarstwo, a może nawet spędzenie całego dnia w łóżku i oglądanie nowych odcinków swojego ulubionego serialu (pozdrawiam Cię Frank). Dzięki takiemu zresetowaniu, żadne przeszkody nie są nam straszne, nawet te najcięższe (w moim wypadku chemia).
                                                                                 


Idą walentynki, wyobraźmy sobie zakłopotanego chłopaka, który nic nie kupił, a co gorsze – nie ma pomysłu. Zdruzgotany Romeo wyobraził sobie za dużo, więc kupił nowy samochód. Wiadomo, że niektóre połówki popłakałyby się ze szczęścia na widok tego o to prezentu, a te drugie (bardziej skromne) walnęłyby się w głowę (typowy facepalm) i powiedziały w myślach „Nie o to mi chodziło…”

Ale czemu? Przecież nic lepszego na walentynki nie można dostać. Ten prezent kosztował 100 000 zł! (na kredycie, ale o tym małżonka dowie się w następnym roku, gdy przyjdzie zaległa rata). Inni pragną czegoś innego, uczuciowego, może to być śniadanie do łóżka, kolacja, czy ciepły ręcznik po kąpieli (zostawcie ręcznik przed kąpielą na kaloryferze. Polecam, rewelka!) Więc Panowie, jak zarówno Panie - rada na przyszłość, nie zawsze co droższe, ładniejsze jest lepsze.  
Czasem jest tak, że chciałbyś uszczęśliwić wszystkich, nieważne czy prezentami, ale chciałbyś. Tak najnormalniej w świecie. Jednak tak się nie da. Kiedy myślisz nad kupnem podarunku, zdecydowałeś się, więc idziesz z nim do kasy i nagle czar pryska. Stwierdzasz, że to nie jest dobra rzecz dla ważnej Ci osoby, a tym bardziej, że może kogoś uszczęśliwić. A tu jednak grubo się mylisz. Czasem coś, co wydaje Ci się bezwartościowe i nieważne, może mieć ogromne znaczenie. Nie możesz uszczęśliwić wszystkich ani rozwiązać każdego problemu. Ale możesz uszczęśliwić jedną osobę, i to wystarczy.
                                                                                  


Mam pomysł, nawet fajny i gorąco Cię do niego zachęcam. Mianowicie, chciałbym abyś obdarował swojego przyjaciela/dziewczynę/chłopaka/mamę/psa, czy kogokolwiek innego – prezentem. Pewnie spytasz „Z jakiej okazji, co ja mu/jej powiem?” Odpowiesz „Trzymaj, to dla Ciebie”. Nigdzie nie jest powiedziane, że prezenty się daje tylko z jakiejś ważnej okazji. Jeśli gdzieś tak jest napisane, poproszę numer do autora i chętnie to z nim przedyskutuję. Na pewno lubisz rozpowszechniać dobro, więc czemu by nie spróbować? Pamiętaj, że karma zawsze powraca, więc bycie dobrym się tobie opłaca.

                                                                                                          
                                                                                                           Trzymajcie się ciepło, Damian :)

Share:

28 komentarze

  1. Ja też uśmiecham się do przypadkowych ludzi na ulicy, w autobusie, sklepie itd. Pewnie, niektórzy myślą, że jestem jakaś nienormalna, kiedy chodzę i rozsiewam uśmiechy na prawo i lewo. ;) Świetny wpis. Podoba mi się Twoje poczucie humoru. Obserwuję c;
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że w dzisiejszych czasach tak bardzo ludzie zapominają o kwestii cieszenia się z drobnostek, które tak na prawdę mają ogromne działanie.
    Świetny post :)
    Pozdrawiam
    labonnyblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, w dzisiejszych czasach jest inaczej i tylko chcemy, chcemy i chcemy! Wow! nie sądziłam że tak fajnie może pisać chłopak :* + obserwuje!

    http://londonkidx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda ja jestem szarym ponurakiem, który widzi głównie minusy w swoim życiu, ale po Twoim poście mogę chociaż w duchu krzyknąć sobie to "U MADE MY DAY". Jest po prostu dobry, temat jak najbardziej do mnie trafił i przypomniał mi o sile zwyczajnego uśmiechu i takich małych uczynków. Chyba zostanę tu na dłużej!

    http://hedonismaboveall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie cieszą małe rzeczy, takie jak właśnie uśmiech od osoby, którą spotkałam na ulicy, śniadanie zrobione specjalnie dla mnie. Głupio jest mi otrzymywać jakieś kosztowne rzeczy, bo zawsze chciałabym się jakoś odwdzięczyć.
    Mój blog | Mój fanpage

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje życie zmieniło się diametralnie, kiedy przestałam przywiązywać się do rzeczy materialnych. Teraz, nawet uśmiech, drobny gest czy krótka rozmowa, mogą sprawić, że szczęśliwa bujam w obłokach :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wole dawać prezenty niż brać, choć obie czynności są miłe to jednak gdy komuś coś daje (właśnie najlepiej bez okazji) wiem jak się zachować. Ja uważam, że małe rzeczy cieszą i dają radość na dłużej. Też szczerzę się do ludzi do czasu gdy nie usłyszę "co się japisz?!" hahaha :)
    Ostatnio rozweselił mnie gołąb, który stał na środku chodnika tak się spieszyłam, że powiedziałam przepraszam. Ptak z pełną gracją odsunął się na bok a ja dopiero po kilku krokach uświadomiłam sobie co zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że obecnie ciężko jest się cieszyć z malych rzeczy. Często ludzie uważają, że cieszenie się z drobnostek to nagroda pocieszenia.

    OdpowiedzUsuń

  9. Uwielbiam dawać prezenty, więc chętnie coś dzisiaj komuś podaruję na poprawę nastroju w ten szary dzień.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dawna kieruję się zasadą, żeby sprawiać przyjemności bez okazji. Walentynki? Nie są tylko dla zakochanych par, są również miłym dniem, w którym możemy powiedzieć kocham swoim rodzicom, rodzeństwu. Już o tym u siebie pisałam. Warto obdarowywać innych (oczywiście nie mam na myśli tu nie wiadomo jakich prezentów) bez okazji, sprawiać by życie stawało się radośniejsze i jaśniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie małe rzeczy składają się na całą moją, tak bardzo cenioną i propagowaną, Rudość Życia. To z nich składa się życie, to je właśnie trzeba pielęgnować. I bardzo chciałabym, by świat to zrozumiał w większym stopniu

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach ludzie nie dostrzegają tych drobnych rzeczy, tylko w pośpiechu gonią ciągle do przodu, a wystarczy się zatrzymać na moment i zobaczyć jaki świat jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytając ten artykuł, przypomniał mi się cytat Seneki. "Nie można wykuć szczęścia w życiu, ale można wykuć szczęście w chwili". Fakt, to właśnie drobne chwile i drobnostki sprawiają, że dzień staje się piękniejszy. Drobne sytuacje są po stokroć ważniejsze niż cały ogrom dużych spraw. Duże sprawy są... Napompowane, sztuczne, niefajne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie milsze są te małe codzienne rzeczy. Pokazują, że osobie zależy, że się stara. A co do uśmiechów, też staram się to praktykować :), chociaż w Polsce to jeszcze kuleje, za granicą więcej osób się uśmiecha lub po prostu do Ciebie podchodzi i zaczyna rozmowę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mądry tekst i dużo fajnych myśli w nim odnalazłam. Raz, że cieszysz się drobnostkami - good for you! Serio. Uwielbiam ludzi, którzy potrafią doceniać chwile a Ty to umiesz. Ciepły ręcznik po kąpieli? Piąteczka, też to lubię. Ale najpiękniejsza rzecz, już w odniesieniu do walentynek i całej tej otoczki to: "Nigdzie nie jest powiedziane, że prezenty się daje tylko z jakiejś ważnej okazji." I to jest moje podejście do życia i niechęć do święta, jakim są walentynki! :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Małe rzeczy są najważniejsze, bo je możemy mieć codziennie. ;)

    Nieobiektywny

    OdpowiedzUsuń
  17. Mega blog!
    flarri.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie liczy się cena jaką płacimy za prezent tylko sam gest, że pomyśleliśmy specjalnie o tej drugiej osobie, że chcieliśmy sprawić jej radość. Czasami tak po prostu, bez okazji. Drobne, spersonalizowane upominki są najlepsze to trafiają w samo sedno. Jak ktoś nie umie się cieszyć drobiazgami, na które składa się każdy dzień to ma problem ze sobą i poczuciem własnej wartości.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie liczy się cena jaką płacimy za prezent tylko sam gest, że pomyśleliśmy specjalnie o tej drugiej osobie, że chcieliśmy sprawić jej radość. Czasami tak po prostu, bez okazji. Drobne, spersonalizowane upominki są najlepsze to trafiają w samo sedno. Jak ktoś nie umie się cieszyć drobiazgami, na które składa się każdy dzień to ma problem ze sobą i poczuciem własnej wartości.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawy i inspirujący post. :)
    http://momentcatcher00.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. ja uwielbiam cieszyć się z drobnostek, bo to pokazuje, że ktoś o nas pamięta! Super post, bardzo podobają mi się zdjęcia :)

    www.beclassybyk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie, bo szczęście się tworzy samemu, przez takie małe, drobne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Małe rzeczy są mega ważne! To właśnie one odmieniają świat! Super blog. Zapraszam do mnie-KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  24. Karma wraca :)
    Ciekawe, dojrzałe przemyślenia, tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajnie piszesz, świeżo-jednak jakbym wszystkie te tematy już gdzieś słyszał. Rewolucji na blogu nie dostrzegłem po przejrzeniu kilku postów. Skąd czerpiesz inspirację? Jakie książki przeczytałeś, które uznajesz za kopalnię doświadczeń i mądrości? Rozumiem, że nadal masz 16 lat, tak? :)

    Pozdrawiam
    rafaubloguje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. "Nigdzie nie jest powiedziane, że prezenty się daje tylko z jakiejś ważnej okazji. " - dokładnie! Prezenty można dawać nawet bez okazji i często to cieszy dużo bardziej! No i tak jak piszesz - drogi prezent wcale nie równa się dobry prezent :) Dla mnie idealnym jest np. parę miłych kartek pochowanych w domu, które poprawią mi humor ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jesteś bardzo pozytywną osobą! :D Ja uśmiecham się do starszych ludzi :D
    Zapraszam: http://modelsperson.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń